#6 Wycieczka na Gran Canarię cz. 2

Ostatnie dwa dni pobytu na Gran Canarii zdecydowałam się rzucić naukę na bok i poznać trochę więcej wyspy. 

Na początku wybrałyśmy się w góry – konkretniej Roque Nublo oraz Roque Bentayga. Podróż minęła dość ciężko ze względu na chorobę lokomocyjną oraz tysiące zakrętów, jako że trasa ciągnęła się po górach. Mimo to, widoki były niezapomniane. Zresztą sami się przekonajcie! ;)

1 10 14

Przejechałyśmy więc przez miasto w chmurach, gdzie zrobiło się naprawdę zimno oraz wilgotno (trochę nieciekawie musi być mieszkać na Wyspach Kanaryjskich akurat w miejscu, gdzie nigdy nie ma słońca), a następnie dotarłyśmy do Roque Bentayga. Jest to formacja sporządzona ze skał, która sięga na 1.404 m.n.p.m. Zatrzymałyśmy się tam tylko na chwilę, wstąpiłyśmy do muzeum, kilka fotek tu i tam, i ruszyłyśmy dalej w drogę do Roque Nublo.

Aby wspiąć się na Roque Nublo, musiałyśmy się wysilić trochę więcej. Teoretycznie można się tam dostać w 30-40 minut, jednak na samym początku wyprawy (nie wiedząc dokąd się dokładnie kierujemy), wybrałyśmy drogę naokoło, która zajęła nam około dwóch godzin. Nie wiedziałyśmy na co się piszemy, więc nie zabrałyśmy ze sobą ani wody, ani jedzenia. Na szczyt dotarłyśmy naprawdę zmęczone! Ale co jak co, widoki i krajobrazy zrekompensowały nasz wysiłek. ;)

3 16 415 

Dodam jeszcze, że Roque Nublo to drugi pod wzgledem wysokości szczyt Gran Canarii, który liczy 1813 m.n.p.m. Zalicza się on do pomników przyrody, który, wraz z Roque Bentayga, znajduje się w Parque Rural del Nublo. Powierzchnia, jaką zajmuje, to 451,8 hektarów.

Następnego dnia wybrałyśmy się do ogrodu botanicznego. Czegoś takiego na pewno nie znajdzie się na Fuerteventurze, dlatego warto odwiedzić również Gran Canarię dla takich widoków:

9  7 12 8  11  

No i na tym skończyła się moja wycieczka na Gran Canarię, dlatego też następnie skoncentruję się bardziej na temacie Fuerteventury. :)

#5 Wycieczka na Gran Canarię

Na Gran Canarię przyleciałam wczoraj. Jest to moja trzecia wizyta tutaj i, jak dotychczas, najbardziej udana. ;)

Razem z mamą i jej koleżanką zabrałyśmy się małym samolotem do Las Palmas. Lot trwał około 30 minut, czyli praktycznie zaraz po wzbiciu się w górę, zaczęło się lądowanie. Wypożyczenie samochodu zajęło nam kilka minut, i już chwilę później byłyśmy w drodze. Muszę stwierdzić, że ruch drogowy na Gran Canarii to zupełnie inna bajka niż to, co mamy na Fuercie. U nas jest spokojnie, na drogach raczej pusto, no i rzadko się zdarza, żeby zabrakło miejsc do parkowania. Ale tutaj?! Każdy się wpycha, trąbi, zatrzymuje na środku ulicy. A parkowanie? Niemożliwe. Na szczęście to nie mi przyszło prowadzić, więc nie mam się czym przejmować. ;)

Po przylocie mieliśmy jeszcze kilka godzin do zabicia, jako że pokój hotelowy był gotowy od godziny 13. Tak więc wybrałyśmy się na spacer w okolice Veguety, gdzie zwiedzłyśmy Catedral Basílica de Santa Ana, czyli katedrę wybudowaną w XVI wieku w stylu klasycyzmu oraz gotyku. Jest ona uważana za jeden z najważniejszych zabytków architektury kanaryjskiej.

DSC_0056   DSC_0049

Później zahaczyłyśmy o mały sklep, z ręcznymi robótkami kanaryjskimi, który przykuł moją uwagę przez swój wystrój zewnętrzny. ;) Zachęca, prawda?

DSC_0061

Ostatnim miejscem, które odwiedziłyśmy był dom Krzysztofa Kolumba, czyli zabytek kulturalny, gdzie można było się zapoznać ze wszystkimi podróżami oraz odkryciami Kolumba. Oczywiście największą atrakcją były papugi, które sobie przesiadywały w patio. :)

DSC_0082  Bez tytułuDSC_0099

Następnie skierowałyśmy się do hotelu Reina Isabel, gdzie zaoferowano nam darmowe SPA na cały pobyt. Czyż nie jest tu jak w raju? ;)

Wieczorem wybrałyśmy się na mały spacer przy Playa de las Canteras.

DSC_0133 DSC_0137

A dzień dzisiejszy musiałam niestety spędzić samotnie w hotelu, jako że mam dużo nauki do matury (tutaj maturę piszemy w czerwcu lub lipcu). Ale jutro na szczęście są moje urodziny, więc zrobię sobie dzień wolny i znów wybiorę się na wycieczkę, więc wkrótce możecie się spodziewać kolejnej relacji ze zwiedzania. ;)