#9 Mercadillo, czyli stragany, stragany, i jeszcze raz stragany

Jak już wcześniej gdzieś tam wspomniałam, codziennie odbywają się tutaj tzw. mercadillo w różnych miejscach wyspy, gdzie każdy może sprzedawać swoje rzeczy. No więc dzisiaj postanowiłam się tam wybrać, aby zobaczyć jak pójdzie sprzedawanie w okresie wakacji (w lutym nie wyszło, poza sezonem nie warto tam stać).

Na rynek trzeba było jechać wcześnie, gdyż miejsca są zajmowane dość szybko, i jeśli się spóźnimy, może już dla nas nie starczyć lub ewentualnie dostaniemy jakieś miejsce na końcu w narożniku, gdzie nikt nigdy nie dociera. Dlatego też przed siódmą byłam już w Castillo i ze spokojem udało mi się dostać tam dobre miejsce. Problem w tym, że nie posiadam całego sprzętu do wystawienia stolika, jako że potrzeba kilka ram, na które potem kładzie się blat. No więc postanowiłam skierować się do miłych ludzi pracujących obok mnie, ale niestety wszyscy powiedzieli, że nie mają dodatkowego szkieletu (nieprawda, prawie wszyscy mają!). Potem okazało się, że jednak mają, ale nie chcą pożyczyć. W końcu po dłuższym czasie udało mi się znaleźć i złożyć stolik, po czym na górze wywiesiłam razem z mamą zielony materiał, który okazało się, że nie może być zielony, więc nie mogę go użyć. Musi być brązowy. Ta. No więc nagle zaczęło się zbiegać pełno ludzi, którzy usiłowali sprzedać mi trzy metry brązowego materiału w „rozsądnej cenie”. Tak czy siak, wszystko jakoś się ułożyło, i tym sposobem spędziłam około 6 godzin na słońcu, czekając aż ktoś coś ode mnie kupi. Wierzcie mi, sama bym nie pomyślała, że stanie może być tak męczące.

Minusem mercadillo jest to, że należy zapłacić za miejsce 20 Euro, czyli jeśli nic nie sprzedamy to wychodzimy na minus, a z tego co dziś widziałam, to mało komu udaje się coś sprzedać, w związku z czym lepiej przyjść z czymś oryginalnym. Zresztą jak się pewnie domyślacie, wszystkie rzeczy są takie same – paski, zegarki, bransoletki, koszulki okulary przeciwsłoneczne, no i oczywiście torebki. Ceny z góry zazwyczaj są zawyżone, więc jak ktoś potrafi się targować, to i się dobrą rzecz za dobrą cenę dostanie. ;)

Moim zdaniem warto się wybrać na taki rynek, bo na pewno się znajdzie coś dla każdego, a pamiątka z wakacji zawsze jest czymś przyjemnym. :)

Jeszcze wstawię Wam jedyne zdjęcie, jakie mam z dzisiejszego dnia, abyście mniej więcej widzieli jak to wygląda. ;)

Bez tytułu

No i oczywiście państwo obok mają zielony materiał i nikt im nie zabrania go wywieszać!;) Ciężko być tu nowym, no i ciężko wytrzymać tyle godzin na słońcu! Ale wyznam Wam, ze dziś opłacił się mój wysiłek. :)

Pozdrawiam!

 

#6 Wycieczka na Gran Canarię cz. 2

Ostatnie dwa dni pobytu na Gran Canarii zdecydowałam się rzucić naukę na bok i poznać trochę więcej wyspy. 

Na początku wybrałyśmy się w góry – konkretniej Roque Nublo oraz Roque Bentayga. Podróż minęła dość ciężko ze względu na chorobę lokomocyjną oraz tysiące zakrętów, jako że trasa ciągnęła się po górach. Mimo to, widoki były niezapomniane. Zresztą sami się przekonajcie! ;)

1 10 14

Przejechałyśmy więc przez miasto w chmurach, gdzie zrobiło się naprawdę zimno oraz wilgotno (trochę nieciekawie musi być mieszkać na Wyspach Kanaryjskich akurat w miejscu, gdzie nigdy nie ma słońca), a następnie dotarłyśmy do Roque Bentayga. Jest to formacja sporządzona ze skał, która sięga na 1.404 m.n.p.m. Zatrzymałyśmy się tam tylko na chwilę, wstąpiłyśmy do muzeum, kilka fotek tu i tam, i ruszyłyśmy dalej w drogę do Roque Nublo.

Aby wspiąć się na Roque Nublo, musiałyśmy się wysilić trochę więcej. Teoretycznie można się tam dostać w 30-40 minut, jednak na samym początku wyprawy (nie wiedząc dokąd się dokładnie kierujemy), wybrałyśmy drogę naokoło, która zajęła nam około dwóch godzin. Nie wiedziałyśmy na co się piszemy, więc nie zabrałyśmy ze sobą ani wody, ani jedzenia. Na szczyt dotarłyśmy naprawdę zmęczone! Ale co jak co, widoki i krajobrazy zrekompensowały nasz wysiłek. ;)

3 16 415 

Dodam jeszcze, że Roque Nublo to drugi pod wzgledem wysokości szczyt Gran Canarii, który liczy 1813 m.n.p.m. Zalicza się on do pomników przyrody, który, wraz z Roque Bentayga, znajduje się w Parque Rural del Nublo. Powierzchnia, jaką zajmuje, to 451,8 hektarów.

Następnego dnia wybrałyśmy się do ogrodu botanicznego. Czegoś takiego na pewno nie znajdzie się na Fuerteventurze, dlatego warto odwiedzić również Gran Canarię dla takich widoków:

9  7 12 8  11  

No i na tym skończyła się moja wycieczka na Gran Canarię, dlatego też następnie skoncentruję się bardziej na temacie Fuerteventury. :)

#5 Wycieczka na Gran Canarię

Na Gran Canarię przyleciałam wczoraj. Jest to moja trzecia wizyta tutaj i, jak dotychczas, najbardziej udana. ;)

Razem z mamą i jej koleżanką zabrałyśmy się małym samolotem do Las Palmas. Lot trwał około 30 minut, czyli praktycznie zaraz po wzbiciu się w górę, zaczęło się lądowanie. Wypożyczenie samochodu zajęło nam kilka minut, i już chwilę później byłyśmy w drodze. Muszę stwierdzić, że ruch drogowy na Gran Canarii to zupełnie inna bajka niż to, co mamy na Fuercie. U nas jest spokojnie, na drogach raczej pusto, no i rzadko się zdarza, żeby zabrakło miejsc do parkowania. Ale tutaj?! Każdy się wpycha, trąbi, zatrzymuje na środku ulicy. A parkowanie? Niemożliwe. Na szczęście to nie mi przyszło prowadzić, więc nie mam się czym przejmować. ;)

Po przylocie mieliśmy jeszcze kilka godzin do zabicia, jako że pokój hotelowy był gotowy od godziny 13. Tak więc wybrałyśmy się na spacer w okolice Veguety, gdzie zwiedzłyśmy Catedral Basílica de Santa Ana, czyli katedrę wybudowaną w XVI wieku w stylu klasycyzmu oraz gotyku. Jest ona uważana za jeden z najważniejszych zabytków architektury kanaryjskiej.

DSC_0056   DSC_0049

Później zahaczyłyśmy o mały sklep, z ręcznymi robótkami kanaryjskimi, który przykuł moją uwagę przez swój wystrój zewnętrzny. ;) Zachęca, prawda?

DSC_0061

Ostatnim miejscem, które odwiedziłyśmy był dom Krzysztofa Kolumba, czyli zabytek kulturalny, gdzie można było się zapoznać ze wszystkimi podróżami oraz odkryciami Kolumba. Oczywiście największą atrakcją były papugi, które sobie przesiadywały w patio. :)

DSC_0082  Bez tytułuDSC_0099

Następnie skierowałyśmy się do hotelu Reina Isabel, gdzie zaoferowano nam darmowe SPA na cały pobyt. Czyż nie jest tu jak w raju? ;)

Wieczorem wybrałyśmy się na mały spacer przy Playa de las Canteras.

DSC_0133 DSC_0137

A dzień dzisiejszy musiałam niestety spędzić samotnie w hotelu, jako że mam dużo nauki do matury (tutaj maturę piszemy w czerwcu lub lipcu). Ale jutro na szczęście są moje urodziny, więc zrobię sobie dzień wolny i znów wybiorę się na wycieczkę, więc wkrótce możecie się spodziewać kolejnej relacji ze zwiedzania. ;)

 

 

#3 Co zwiedzić? – Najciekawsze miejsca cz.1

Hej!

Dziś przedstawię Wam moją listę najciekawszych miejsc, jakie można zwiedzić na Fuerteventurze. Oczywiście nie ukrywam, że wszędzie jest tutaj jak w bajce, ale na razie postanowiłam pokazać Wam kilka ulubionych zakątków. ;)

Wydmy w Corralejo

Jest to zdecydowanie moje ulubione miejsce – rezerwat przyrody Dunas de Corralejo. Powierzchnia jaką obejmuje, to około 2,6 tys. hektarów. Wydmy zostały utworzone z piasku, który dotarł tutaj aż z Sahary. O każdej porze roku znajdziemy tutaj pełno turystów oraz baaaardzo dużo kite-surferów oraz windsurferów. Wystarczy zatrzymać się tu tylko na chwilę, a już poczujemy się jak w raju. 

Niżej zamieszczam kilka zdjęć, abyście sami się przekonali, jakie to piękne miejsce. :)

(Po kliknięciu na wybrane zdjęcie, można je obejrzeć w większych wymiarach)

10409235_850542678313194_4917060696521111931_n 10426231_850543114979817_3017469111072743614_n 10612941_850542844979844_5193414720170427165_n

Ajuy

Ajuy to wioska rybacka, która znajduje się w części wyspy zwanej Pájara. Jest to również pomnik przyrody, gdzie znajdziemy przede wszystkim jaskinie… Brzmi nudno? Niekoniecznie. Pierwsze dwa lata sama nie mogłam się przekonać, ale ostatecznie wybrałam się na tą wycieczkę i ani trochę nie żałuję. Jest to naprawdę cudowne miejsce, szczególnie jeśli ktoś lubi spacery na świeżym powietrzu, pstrykanie zdjęć i podziwianie krajobrazów. Można także pozwiedzać jaskinie, gdzie ci, co lubią przygody, znajdą coś dla siebie. Ja sama nie zdobyłam się na obejście całej jaskini, ponieważ wzbudził się we mnie lęk przed ciemnością. 8-O  W Ajuy znajdziemy również plażę z czarnym piaskiem, jednak należy być bardzo uważnym, jeśli mamy ochotę wykąpać się w morzu, gdyż są tam bardzo mocne prądy oraz ogromne fale. Po całej wycieczce można zjeść przepyszną rybę w tutejszej restauracji, gdzie zasmakujemy również papas arrugadas con mojo, czyli jednej z typowych potraw kanaryjskich.

179851_190294774337991_7673933_n 180193_190301667670635_5439792_n 184364_190301561003979_1246922_n

Oasis Park

Nie może także zabraknąć naszego słynnego zoo – Oasis Park. Można tutaj nie tylko pooglądać najróżniejsze zwierzęta, ale również skorzystać z takich ofert jak przejażdżka na wielbłądzie, karmienie żyraf oraz słoni, pokaz dzikich ptaków, fok lub gadów. Znajdziemy tutaj też kilka restauracji i kafeterii, a także sklep z pamiątkami. Naprawdę warto się wybrać tu na wycieczkę (ja sama byłam kilka razy) – obiecuję, że robi wrażenie! ;)

183574_190069611027174_3744076_n184723_190301201004015_7893961_n  unnamed (1) unnamed (2) unnamed

Na dziś zostawiam Was z tymi trzema propozycjami, ale już w następnej części przedstawię resztę miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty na Fuerteventurze. ;)